Ziemie wielkopolskie noszą ślady pobytu człowieka już 80 do 60 tysięcy lat wstecz. Nie są to jeszcze ślady pobytu stałego. Na ten trzeba poczekać do okresu sprzed 11 - 10 tysięcy lat. Jest to okres, kiedy całkowicie ustępuje lodowiec z tych terenów. Najdawniejsze ślady pobytu grup ludzkich w okolicach Nowego Miasta sięgają środkowej epoki kamienia (mezolitu – 8000-4500 lat p.n.e.).
Na północ od miasteczka, w odległości około 200 m od rynku, znajduje się kopiec blisko 8 metrowej wysokości. Kopiec ów miał być kiedyś wysepką na Warcie, która dawniej płynęła tuż przy nim, o czym świadczy łożysko starego koryta zwane „Starą Wartą”. Przy wylewie Warty, której obecne koryto leży około 1 km na północ, łożysko przy kopcu napełnia się wodą. Według opowiadania, jeden z rycerzy, prawdopodobnie właściciel osady, powiększył kopiec i pobudował na nim obronny zamek.
Helena nie chcąc dostać się do niewoli wrogów schroniła się do silnej narożnej wieży i na zasuwę się zamknęła. Gdy żołnierze rozbili podwoje, zobaczyli okna wieży otwarte i Helenę zeskakującą do rowu z wodą… Tak zginęła Helena, której potomność nadała przydomek „Czarnej Heleny”, a także „Pięknej Heleny”. Wkrótce potem powrócił z wyprawy znienawidzony Paweł. Rycerze schwycili go i wtrącili do lochu, załogę jego w pień wycięli.
Raz pewien Żyd prowadził woły. Te wciągnęły go w bagno i począł się z nimi zapadać. (Miało to być prawdopodobnie na Kakawcu.) Żyd widząc bliską śmierć w bagnie, począł prosić i błagać o pomoc św. Antoniego i obiecał złożyć taką ofiarę, jaką Święty zażąda.
Jednego razu złodziej zakradł się do kościoła, aby dokonać kradzieży. Świętokradca udał się do kaplicy św. Antoniego, gdzie zaczął zdzierać wota z przed obrazu świętego. Gdy tak pilnie zajęty w swej podłej robocie, naraz poczuł uderzenie jakby powrozem. Zrywa się i chce uciekać, lecz czuje, że nie może się ruszyć, jak by był do czegoś przyczepiony. Dopiero teraz spostrzegł i zrozumiał, że to św. Antoni uderzył go swym sznurem...
Bardzo ciekawy rozdział poświęcony staremu nazewnictwu miejsc. Dzić często przechodzimy koło nich nie zdając sobie sprawy z tego jak nazywali je nasi dziadkowie.